Menu

Strony

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Rozdział VII

       [...]-numer piosenki z playlisty

             Usłyszałam donośny dźwięk klaksonu. Chowając słuchawki do kieszeni, szybko zbiegłam po schodach. Na zewnątrz zobaczyłam dwa postawne SUV-y. Zawsze podobały mi się samochody z tego segmentu. Podeszłam do tego należącego do Louisa i otworzyłam drzwi. Złączyłam usta w cienką linię, widząc, że wszystkie  miejsca są zajęte. Przody zajmowała Zoe wraz ze swoim chłopakiem, na tyle siedziało trzech chłopaków: Harry, Liam i Niall. Zoe posłała mi przepraszające spojrzenie.
           - Emm, w takim razie czym mam jechać? - zapytałam nieco zrezygnowana.
           - Ze mną.- usłyszałam znajomy głos i obróciłam się.- Twoja walizka jest już w moim bagażniku.- powiedział Zayn, podchodząc do mnie. Muszę z nim wytrzymać 17 godzin? Brzmi to jak wyrok. Cóż...mam kilka opcji: mogę się rozpłakać i uciec, krzycząc "NIE", mogę się zgodzić lub pozostać w Nowym Yorku. Najbardziej rozsądna jest propozycja numer dwa. Mam 19 lat, jestem dorosła, więc numer jeden odpada, numer trzy- Zoe mnie zabije. Dobra. Ruszyłam za nim, a ten zwycięsko się uśmiechnął. Dopóki go nie poznałam, nie sądziłam, że mam w sobie takie pokłady złości. Oczywiście skutecznie ją ukrywałam, ale kiedyś przyjdzie ten moment, w którym wybuchnę. Wsiadłam do samochodu, zatrzaskując drzwi odrobinę za mocno. W moje nozdrza uderzył zapach męskich perfum i tytoniu. Muszę przyznać, auto było dość czyste.
Czego się spodziewałam? Plam po alkoholu i damskiej bielizny na siedzeniach? Możliwe. Usiadł na miejscu kierowcy i zapiął pasy. Poszłam w jego ślady. Auto ruszyło z parkingu, a ja automatycznie zaczęłam się nudzić. Pozostało 16:59:58. Super. Wyjęłam z kieszeni słuchawki i podpięłam je do mojego telefonu. Włożyłam je do uszu, z nadzieją, że uda mi się jakoś przetrwać tę podróż. Po chwili poczułam szarpnięcie, a mój koncert z The Weekend został zakończony. Zbulwersowana spojrzałam w stronę Zayna.
           - Chyba nie myślisz, że będziesz słuchała muzyki przez słuchawki, jadąc ze mną? - zapytał ironicznie. Ma rację, to trochę niegrzeczne. Biedny, pewnie czuł się ignorowany, a ja już zdążyłam zauważyć jak nienawidzi tego uczucia.
           - Mogę, chociaż włączyć radio?- spytałam, a on kiwnął głową. Kliknęłam przycisk "on" i wybrałam ulubioną stację.[3] Lekko stukałam palcami o siedzenie słysząc Jasona Derulo.
           - Zayn, kiedy będzie pierwszy postój?-spytałam wpatrując się w szybę.
           - Jest aż tak źle?- zapytał rozbawiony, na co ja wzruszyłam ramionami.- Wiem jedynie, że w nocy zatrzymamy się w jakimś motelu.-odpowiedział, zmieniając bieg.
           - Ok. -odpowiedziałam i zaczęłam nucić piosenkę, ale przestałam, kiedy usłyszałam jego głos:
           - Girl you're the one I want to want me
And if you want me, girl, you got me
There's nothin' I, no, I wouldn't do, I wouldn't doo*... - śpiewał, obracając głowę w moją stronę. Przewróciłam oczami i zaczęłam się głośno śmiać, a słowa tego utworu skierowane do mnie powodowały, że czułam palące mnie policzki.
           - Całkiem przyzwoicie. -skomentowałam, mentalnie próbując zedrzeć czerwień z mojej twarzy.
           - Dzięki.- roześmiał się.- Kiedyś byłem w takim licealnym zespole.
           - Naprawdę? Nie spodziewałam się.- odpowiedziałam.
           - Wiele rzeczy o mnie nie wiesz.
           - Zdaję sobie z tego sprawę.
           Po kilku godzinach jazdy czułam, że przyrosłam do siedzenia. Zayn wysiadł i poszedł do sklepu po jakieś napoje i coś do zjedzenia, za co w głębi duszy mu dziękowałam. Po chwili wrócił i usiadł na siedzeniu, podając mi reklamówkę z zakupami. Wyszukałam w niej drożdżówkę i... tak, to była paczka prezerwatyw. Przygryzłam wnętrze policzka i spojrzałam na niego. Zayn jedynie uśmiechnął się pod nosem. No tak, w Miami jest wiele dziewczyn.
          Dochodziła godzina 24, a my zatrzymaliśmy się przy wielkim budynku. Na parkingu stało kilka samochodów, a wokół kręciło się niewiele ludzi. Migający neon ukazywał napis: Ann's Bed & Breakfast. Nigdzie nie widziałam auta Louisa, więc musieli być jeszcze daleko w tyle. Podeszliśmy do recepcji, a przystojny młodzieniec wręczył nam klucze. Mój pokój był dość mały. Łóżko, nieduża szafa, stolik nocny z lampką- to jego wyposażenie. Nie mogłam narzekać, bo nie wydaliśmy na nie wiele pieniędzy. Nie marnowałam czasu, ruszyłam do skromnej łazienki i wzięłam gorący prysznic. Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam pod przyjemnie pachnącą lawendą pościel.
          [4] Gorące promienie słońca zakuły mnie przez szyby w oknie. Uchyliłam lekko powieki i postawiłam stopy na drewnianej podłodze. Podeszłam do walizki w poszukiwaniu stroju. Finalnie założyłam szary T-shirt i szorty. Delikatnie się umalowałam i poprawiłam włosy. W stołówce, jadalni, jakkolwiek to pomieszczenie się nazywało, siedział już Zayn. Zabierając ze sobą talerz jajecznicy, przysiadłam się do niego.
        - Hej.- rzuciłam.
        - Cześć. Wyspałaś się ? -zapytał, biorąc gryza kanapki.
        - O dziwo tak. A ty ?- spytałam, radośnie się uśmiechając. Czułam, że ten dzień będzie dobry.
        - Niezbyt.-powiedział, pocierając dłonią kark i przygryzając wargę.
        - Hej wszystkim!- usłyszałam donośny głos Harrego. Sekundę później cała gromada przysiadła się do nas. Rozmawialiśmy przez około piętnaście minut, ponieważ Louis stwierdził, że już czas wyruszać. Chłopcy znieśli nasze walizki i wymeldowali nas. Znowu znalazłam się w zamkniętej przestrzeni czarnego samochodu razem z Zaynem. Może nie będzie tak źle...
       
         - Wreszcie!- niemal krzyknęłam, kiedy dojechaliśmy na miejsce. Podekscytowana wyskoczyłam  z auta i zaciągnęłam się cudownym powietrzem Florydy. Ciepły wiatr lekko poruszał liśćmi palm. Rozprostowałam kości, przeciągając się i z uśmiechem wpatrywałam się w otaczający mnie krajobraz.
         - Witaj w Miami, kochanie.- usłyszałam głos Mulata, który położył dłoń na moim ramieniu.
         - Nie psuj chwili Malik!- odezwałam się z rozbawieniem wymalowanym na twarzy.
         - Ja jej nie psuję, ja ją jedynie uświetniam. - szepnął mi do ucha, po czym stanął naprzeciwko mnie.
         - No już, już gołąbeczki!- krzyknął Niall, podchodząc do nas razem z pozostałymi. Zoe rzuciła się na mnie z uściskiem. Zdecydowanie jej pogoda ducha mi zaimponowała
         - Chodźmy się zameldować.- oznajmił Louis, który ruszył z chłopakami do Boulevard North Holiday Apartments. Hotel umiejscowiony był zaraz przy plaży. Czy nie mogło być lepiej ? Prezentował się cudownie, był wysoki i nowocześnie wykończony. Kiedy weszłam do środka moje wrażenie spotęgowało się. Wszystko było idealnie. Hotelowy boy przywitał nas czarującym uśmiechem i poprowadził do pokojów, niosąc walizki. Oczywiście chłopcy sami poradzili sobie ze swoimi. Zoe weszła do pokoju z Louisem. Harry, Niall i Liam zniknęli mi z oczu, skręcając w boczny korytarz. Boy przekręcił klucz w zamku i popchnął drzwi, gestem zapraszając mnie do środka. Ogarnął mnie zachwyt. Idealnie białe ściany, gustowne, drewniane meble, kremowe zasłony, które fantastycznie komponowały się z pościelą na wielkim łóżku, no i co najważniejsze- widok zapierający dech w piersiach. Pchnęłam szklane drzwi, aby wejść na balkon. Mogłabym oddychać tym, co widzę, a to by mi wystarczyło. Usłyszałam ciche pochrząkiwanie, które wyrwało mnie z fascynacji. Ruszyłam w stronę mężczyzny w czerwonym uniformie i podałam mu kilka dolarów, które miałam w kieszeni.
        - W razie problemów, służę pomocą.- odparł i ciepło się uśmiechnął. Obrócił się w stronę drzwi, lecz zderzył się z brunetem. Mruknął ciche "przepraszam" i wyszedł.
       - Więc... jak podoba ci się nasz pokój? - zapytał Zayn.
       - On jest niesamowity, zresztą tak jak wszystko tutaj...czekaj. Co ty powiedziałeś? Nasz? Nasz pokój? - zapytałam, podnosząc ton. Zmarszczyłam brwi, wyczekując jego odpowiedzi.
      - No tak. Mamy razem pokój Hailey.-powiedział, wzruszając ramionami.
      - Zayn! Tu jest jedno łóżko! Dwuosobowe !- rzuciłam, wskazując na mebel.
      - I w czym problem ?- odparł niewzruszony.- Taak, w sumie mogłoby być jednoosobowe, byłoby ciekawiej.-bąknął rozbawiony.
     - Można to jakoś zmienić? - spytałam z nadzieją.
     - Przykro mi, wszystkie pokoje w hotelu są już wynajęte lub zarezerwowane.
     - A chłopaki? Mogę się z kimś zamienić...
     - Nie!-krzyknął.- Nie będę spać z którymś z nich w jednym łóżku.-odpowiedział, a ja opadłam zrezygnowana na przedmiot będący sprawcą tego całego zamieszania. Mulat zrobił to samo.
     - Skarbie, nie będzie tak źle, obiecuję.-powiedział, patrząc na mnie. A chciałam, aby ten wyjazd upłynął przyjemnie i bezproblemowo. Musze zachować zimną krew. Zayn to mimo wszystko miły chłopak. Doszłam do takiego wniosku, spędzając z nim tyle godzin na rozmowach. Więc to prawda, że przestrzeń samochodowa zbliża ludzi, ale w tym momencie mam ochotę wykopać go za drzwi. Może by tak spróbować spać na leżaku, znajdującym się na balkonie? Nagle do pokoju wparował Liam. Nie ukrywam, mógłby zapukać.
         - Malik! Zbieraj się! Jedziemy.- powiedział, po czym wyszedł. Zayn leniwie podniósł się z łóżka.
        - Będę wieczorem.- odparł.
        - A co mnie to obchodzi?- zapytałam, kiedy już opuścił pokój.
         
         - Wyglądasz oszałamiająco.- stwierdziła Zoe, oglądając mnie w moim nowym bikini. - Jestem świetnym doradcą.- dodała. Nie całą godzinę temu wróciłyśmy z "zakupów życia"-jak to ona określiła. Co prawda, ja oprócz stroju kąpielowego i dwóch sukienek nic nie wybrałam, ale brunetka definitywnie zaszalała. Dziewczyna poprawiała właśnie swój makijaż, a ja wkładałam nową sukienkę. Była biała, zwiewna z frędzlami. Wybierałyśmy się na imprezę na plaży. Jak to cudownie brzmi. Obie wsunęłyśmy sandały na stopy, co nie było w moim stylu. Zawsze nawet do eleganckich kostiumów zakładałam sportowe buty. Moja mama zawsze krytykowała to połączenie, ale nigdy specjalnie się tym nie przejmowałam.
[5]Muzyka uderzała we mnie całą mocą, gdy tylko wyszłam z hotelu. Błyszczące i migające światełka rozwieszone na drewnianych palach, przeszywały ciemność. Księżyc odbijał się w tafli oceanu, tworząc kolejne źródło światła. Suchy piasek przemieszczał się wraz z każdym podskokiem. Mocne uderzenia i gorące rytmy zagłębiały się we mnie, powodując lekkie ruchy moje ciała. Miałam wrażenie, że serce bije mi w takt basów. Tłumy tańczących młodych ludzi, całkowicie pochłonęły wydobywające się z głośników dźwięki. W powietrzu unosił się zapach alkoholu, który zaprowadził mnie pod sam bar. Zamówiłam Cosmopolitan, a przystojny blondyn z niebieskimi oczami podał mi go, mrugając okiem. Szybkim duszkiem wypiłam całą zawartość. Zoe zamówiła Martini. Wypiłyśmy kilka kolejek naszych napojów. Nie byłyśmy pijane, najwyżej lekko wstawione. Nie jestem znawcą w tych sprawach. Pierwsze dźwięki znanego, klubowego utworu atakowały nasze uszy, a Zoe rzuciła się na parkiet niczym dzikie zwierzę, co wyjątkowo mnie rozbawiło. Ruszyłam za nią. Z początku nieśmiało ją obserwowałam, lecz po chwili, alkohol lekko uderzył w moją głowę, która wysyłała sygnały do  ciała. Zaczęłam poruszać biodrami, podskakiwać, a ręce wyrzucałam w górę. Moje ruchy stawały się coraz śmielsze. Czułam na sobie spojrzenia mężczyzn. Po chwili zobaczyłam Louisa seksownie tańczącego ze swoją dziewczyną. Zostałam sama, ale nie przeszkadzało mi to. Kontynuowałam swój taniec. Kilku facetów zaczęło mnie otaczać, gwiżdżąc i klaskając w dłonie w rytm muzyki. Podchodzili coraz bliżej, co odrobinę mnie zaniepokoiło. Przymknęłam oczy, a kiedy je otworzyłam, ich już nie było. Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam ... Zayna popychającego jednego z nich. Podbiegłam do nich i starałam się odwrócić uwagę Malika, kładąc dłonie na jego ramionach.
          - Niech tylko któryś z was do niej podejdzie to dokończę to, co zacząłem!- krzyknął, po czym złapał mnie za nadgarstek i odciągnął w inne miejsce.[6]
         - Zayn! Ja chcę tańczyć!- odparłam, słysząc "What do you mean" Justina Biebera. Chłopak się uśmiechnął i przyciągnął do siebie, zbliżając nasze biodra. Ruszałam ustami, bezgłośnie wypowiadając słowa piosenki.
        - Czemu chciałeś ich pobić? -zapytałam.- I czemu przerwałeś ich taniec ze mną?- dodałam.
        - Bo mi się to nie podobało.-surowo odparł.
        - Nie podoba ci się, jak tańczę?- bełkotałam.
        - Nie, nie. To, że oni kręcili się  koło ciebie. Nie lubię się dzielić.-odpowiedział, a ja nie do końca zrozumiałam jego odpowiedź. - Ile wypiłaś? - zapytał.
        - Nie wiem. Szczęśliwi kieliszków nie liczą.- odezwałam się rozbawiona.
        - Czasu.- poprawił mnie.
        - Co?
        - Nic, nic. -odpowiedział, a jego ręce zjechały na mój tyłek. Nie usłyszałam żadnych sprzeciwów od mojej podświadomości...podświadomości zalanej połączeniem wódki, likieru, soku żurawinowego i soku z limonki. Po prostu dobrze się bawiłam. Zarzuciłam mu ręce na szyję, a on zacieśnił uścisk, ściskając lekko moje pośladki. Między nami nie było żadnej przestrzeni. Nagle poczułam, jak lekko przygryza płatek mojego ucha. Jego broda lekko mnie łaskotała, powodując cichy chichot. Przetańczyliśmy jeszcze kilka piosenek, po czym zdecydowaliśmy opuścić imprezę. Zayn złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę hotelu. Nacisnął na guziczek przywołujący windę. Po kilku sekundach weszliśmy do niej. Chłopak stanął obok mnie, po czym gwałtownie się obrócił i przyparł mnie do ściany. Zaatakował moje usta, napierając na nie swoimi. Z początku zdezorientowana, zaczęłam odwzajemniać pocałunek. Nasze wargi poruszały się synchronicznie, aż do momentu, w którym dołączył jego język, przejmujący kontrolę. Jego dłonie spoczywały na mojej talii, a ja obejmowałam jego szyję. Drzwi windy rozsunęły się, kończąc namiętną chwilę, a nam ukazała się starsza pani w piżamie. Zniesmaczona pokręciła głową. Pominęłam fakt, że to trochę dziwne,że ta kobieta nie śpi o tej porze. Skierowaliśmy się w milczeniu w stronę apartamentu. Podeszłam do okna, oglądając rozciągająca się za nim nocną panoramę Miami. Chwilę te szybko zakończyły silne dłonie na moich biodrach, które mnie obróciły. Spojrzałam głęboko w miodowy ocean tęczówek Mulata.
        - Nie dokończyliśmy, skarbie.- wyszeptał, wpijając się w moje usta. Pocałunek z każdą chwilą się pogłębiał, a zanim się zorientowałam, leżeliśmy na łóżku. Chłopak opierał swój ciężar na prawym łokciu. Jego dłonie niebezpiecznie wędrowały po moim ciele, aż dotarły do brzegu sukienki. Zaczął ją powoli podwijać, odsłaniając udo, a ja obudziłam się z transu. Położyłam dłonie na jego torsie i odepchnęłam go.
      - Nie, Zayn.- westchnęłam.
      - Dlaczego, kochanie?- zapytał, odrywając się.
      - Po prostu nie.- odpowiedziałam i uwolniłam się z jego uścisku. Przecisnęłam się pod nim i zamknęłam w łazience. Usłyszałam tylko kroki i trzask drzwi, przez który lekko podskoczyłam. Wyszedł. Zrzuciłam z siebie ubrania i udałam się pod szklaną kabinę. Wycisnęłam na dłoń owocowy żel i rozprowadziłam go po ciele, zmywając brudy dzisiejszego dnia. Dlaczego dałam mu się pocałować? To pytanie krążyło po moim umyśle, mimo iż odpowiedź była tak banalna- bo chciałam. Co więcej, podobało mi się to, ale jednocześnie nie chciałam pozwolić na nic więcej. Może osobowość Zayna odbiega od tego, co przekazała mi Zoe? Moja głowa nieznośnie pulsowała, jakby domagała się spokoju. Wyszłam z kabiny po 30 minutach i owinęłam się miękkim ręcznikiem. Nawet prysznic nie zmył ze mnie niepokoju. Złożyłam koszulę nocną i wyszłam z łazienki. Chłopaka wciąż nie było, a we mnie formowały się kolejne obawy. Martwię się o niego?
Zgasiłam światła i wsunęłam się pod miękką pościel. Próbowałam zasnąć, lecz bezskutecznie. Czas bezlitośnie wolno płynął. Zegar na ścianie wskazywał 2:56. Nie ma go około godziny. Nagle usłyszałam, lekkie uderzenie w drzwi i ciche przekleństwo. Wrócił. Podniosłam się do pozycji siedzącej i spojrzałam na niego.
     - Gdzie byłeś ?- cicho zapytałam, zakładając zbłąkany kosmyk włosów za ucho.
     - Czemu pytasz?- spytał, zsuwając ze stóp swoje buty.
     - Bo jestem ciekawa. Martwiłam się. - czy ja to naprawdę powiedziałam? Mimo, iż była to prawda, nie chciałam, aby wyszła z moich ust.
     - Niepotrzebnie. Byłem u Melanie.- odparł chłodno.
     - Kim jest Melanie ?
     - Mieszka piętro wyżej.- odpowiedział z wyrytym nikłym uśmieszkiem, znikając za drzwiami łazienki.
No tak... w Miami jest wiele dziewczyn.



     

21 komentarzy:

  1. Fajny rozdział :)
    Podoba mi się
    Czekam na następny
    A i zapraszam do mnie
    pamietnik-rossa-lyncha.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudo misia!
    Mi sie podoba!
    Tak prowadź go!
    Jeśli nie to cinkopniaka zasadze!!
    <3
    Koffam
    Cysia •~•

    OdpowiedzUsuń
  3. No chyba cię popieprzyło, nawet nie próbuj tego teraz kończyć, bo cię znajdę i zabiję... ale wtedy na pewno nie będzie rozdziałów... ok, pomyłka, to wymuszę napisanie kolejnego rozdziału, grożąc,że zabiję jakąś bliską ci osobę. W skrócie mówiąc: NAWET NIE PRÓBUJ TEGO KOŃCZYĆ W TEJ CHWILI!!!
    Rozdział zajebisty, jak każdy inny, więc jak skończysz teraz, to... zaraz, ja to już pisałam.
    W każdym razie do kolejnego rozdziału, który MA BYĆ.
    Czekam. Nie zawiedź mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej masz tego nie kończyć !!!!!!!!!!!! To opowiadanie jest świetne. Samo dosłownie prosi się o kolejne rozdziały. Ja się tam przejdę jak nie będziesz chciała nadal tego kontynuować XD.
    Ale tak poważnie, to masz mi się dziewczyno wziąć w garść i pisać, bo masz do tego serio talent <3 i nie możesz tak sobie tego odpuścić :) . A tak poza tym to fajny rodział <3 No, ale Zayn nadal jest dupkiem :C.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem i ja.
    Chce dalej tą historię.
    Kocham ją.
    Zakochałam się w Zaynie i Hailey.
    Czyżby najlepsza para tego opowiadania?
    Idealni.
    Zayn był tak pewny siebie by zaliczyć Hailey, ale mu się nie udało.
    1:0 dla Hailey.
    Aha oho.
    Wiem odbiło mi to przez te opowiadanie.
    Wpłynęło na mnie pozytywnie.
    Dosłownie prywatnie i nie tylko.

    Mogę prosić o miejsce na komentarz dla mnie?
    Co do budowy rozdziału.
    Jako tako idealnie piszesz więcej opisywania rozdziałów :).
    Od 1 do tego rozdziału zmieniło się wiele na dobre.
    Z czego bardzo jestem dumna.
    Może zaproponuje dodanie gifu na początku opowiadania?
    Przekonam.
    Myślę, że tak.
    Rozważ moja sugestie.
    Zapraszam oczywiście do mnie na profil Google+.
    Tam zawsze udostępniam rozdziały z dwóch blogów.
    Na (We Found Love - Leonetta) jest kontakt do mnie, więc jeśli będzie nowość na tym blogu lub innym wal śmiało a przyjdę.
    Duży komentarz ;D.
    Dziękuję za przeczytanie lektury i tulę mocno

    Blair Waldorf 😄

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jego pewność siebie wyjdzir mu w końcu bokiem :)
    Nie kończ tego.ff!
    Czekam na info:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostań! Kontynuuj ❤
    Świetny rozdział!
    Kocham ❤

    Aniołek :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej!
    Zapraszam na piąty rozdział:
    http://chichot--losu.blogspot.com
    O Tobie pamiętam, ale proszę o cierpliwość. Wkrótce wrócę, żeby przeczytać rozdział i skomentować

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny!
    Czekam na NEXT!
    EMiily ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej
    Zaprosiłas wiec jestem ;)
    Masz wielki talent od tego zacznijmy. Widać że twój blog to druga ty. Podoba mi się twoje opowiadanie. Dziękuję za komentarz u mnie i oczywiście zapraszam do komentowania innych rozdziałów! ;D
    Będziesz do mnie wpadać?
    Bo ja tak!
    Pozdro Lexi ;***

    OdpowiedzUsuń
  12. Oczywiście będę wpadać do cb ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim skromnym zdaniem powinnaś go kontynuować :)) choćby dlatego że jest świetny i jest jednym z naklepszych ff :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Dodaje do zakładek, potem poczytam :3
    Awwww koccham fanfiki o 1D :3333
    Dzieńdobry i do przeczytania potem :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej :)
    Oczywiście, że powinnaś kontynuować!
    Piszesz świetnie, a dodatkowo bardzo przyjemnie się czyta :)
    Zayn bardzo fajnie przedstawiony! Podoba mi się ^^
    Także koniecznie pisz dalej!
    Buziaki ;***

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem w końcu i komentuje kochanie. Dziękuje za komentarz u mnie :**
    Ta pewność siebie Zayna niedługo chyba mu wyjdzie nosem. Genialny rozdział i nie mogę się doczekać kolejnego, bo cos czuje, że w kolejnych rozdziałach cos się stanie, tylko jak na razie nie wiem co xxd
    No nic weny kochana i do nn buziaczki xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nwm pisałam do ciebie i nwm czy doszła wiadomość czy nie, a jeśli nie to może masz Klika? To już ostatnia rzecz, przez która pozna pogadać. (no nie wliczając fb, ale to nie dla mnie xd)
      Ps:chyba że masz tumblera bo na nim tez można wysyłać sobie wiadomości prywatne xd .

      Przepraszam cię skarbie, że tu ci tak zaśmiecam, ale nie ma innego wyboru a chce się z tobą porozumieć.

      Usuń
    2. Kochanie, niczego nie zaśmiecasz. Miło będzie się z Tobą skontaktować, ale niestety wiadomość nie dotarła:(((
      Napewno dobrze wpisałaś mój adres?Nie mam pojęcia...xx

      Usuń
  17. Świetny, cudowny :*
    Czekam na nexta , zapraszam również do mnie ;*


    OdpowiedzUsuń
  18. Hej!
    W końcu udało mi się tutaj dotrzeć :-)
    Rozdział sympatyczny. Wiem, że to dziwne określenie, ale takie właśnie przyszło mi do głowy.
    Właściwie to myślałam, że Hailey pójdzie z Zaynem na całość, ale jednak nie. Ona zdecydowała się mu postawić i dobrze. Nie powinna mu od razu dawać satysfakcji. Niech sobie trochę poczeka ;-)
    A z tą Melanie, to nieźle dowalił. Być może wcale nie był u żadnej dziewczyny, tylko chciał wkurzyć Hailey. Zresztą co on sobie wyobraża? Przecież Hailey nie jest jego własnością, a on właśnie taj ją potraktował, gdy zauważył tańczących wokół niej mężczyzn.
    Jestem ciekawa jak to się dalej potoczy. Zwłaszcza że oni nadal będą mieszkać w jednym pokoju :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń