środa, 3 lutego 2016

Rozdział IX

          Minęły cztery dni, odkąd wróciliśmy z Miami. Od tego czasu nie widziałam się z Zaynem. Chłopaki odwiedzili nas wczoraj, oczywiście bez niego. Nie miałam pojęcia, co o tym sądzić. Czy on żałował tego, co zrobił? Nie mogę poradzić sobie z tym, że przez ostatnie dni nie potrafię niczym innym zająć moich myśli. Chciałabym, chociaż na chwilę wyprzeć go z głowy i w spokoju wykonać każdą, zwykłą czynność. Jestem pewna, że dla niego to jeden z wielu, prosty pocałunek... coś jak codzienny prysznic. Ale dlaczego nie pojawił się od tamtego dnia? Nie uwierzę, że się krępuję. Nie, Zayn Malik i wstyd nie chodzą razem w parze. Uniosłam kubek z gorącą czekoladą, przykładając go do ust. Słysząc dzwonek do drzwi, westchnęłam głęboko i odłożyłam go na blat. We framudze stał Louis, a za nim promiennie uśmiechający się Niall. Wyciągnęłam ręce, przytulając ich na powitanie.
Zoe natychmiast podbiegła do swojego chłopaka, łącząc ich usta w pocałunku. Zachichotałam na ich widok. Jeśli kiedykolwiek miałabym podać przykład idealnego związku, wskazałabym ich. Obydwoje są zapatrzeni w siebie, niczym w obrazki, a do tej pory, nie byłam świadkiem, żadnej kłótni między nimi. Szczerze, zazdrościłam im tego szczęścia i beztroski. Usiedliśmy z Niallem na kanapie, a ja powróciłam do swojego napoju.
        - No to zostaliśmy sami. - oznajmij chłopak, kierując głowę w stronę opuszczających pokój Zoe i Louisa.
        - Widocznie mają coś ważnego do obgadania. -odpowiedziałam, a na twarzy blondyna pojawił się uśmiech.
        - Nie wątpię.- odparł rozbawiony.
        - Mmm, poczekaj dla ciebie też przygotuję.- powiedziałam, wskazując na mój kubek.
        - Czytasz mi w myślach.- odpowiedział, a ja postawiłam czajnik na kuchence.- Hails, co tam u ciebie? Chyba nie jesteś w humorze?
        - Wydaje ci się Niall. - mruknęłam, posyłając mu wymuszony uśmiech.
        - Przede mną nic nie ukryjesz. Słucham. U mnie wszystko jest bezpieczne. -zapewnił mnie, opierając łokcie na kolanach. Nerwowo przygryzłam wargę, zastanawiając się, czy Niall jest wart zaufania i czy powinnam mu mówić, co mnie dręczy. Spojrzałam na niego niepewnie, a jego niebieskie tęczówki skrywały ciekawość.
        - Chodzi o Zayna? - zapytał, a ja w ostatniej sekundzie złapałam upadający kubek. Na Boga, czy aż tak wyglądam na zdesperowaną miłośnie? Chwileczkę, nie, użyłam nieodpowiedniego słowa. Ponownie posłałam mu szybkie spojrzenie, nie wiedząc co odpowiedzieć. Kiedy już miałam otworzyć usta, on mnie wyprzedził.
       - Czyli tak.- powiedział, przychylając głowę lekko na bok. Odpowiedziałam mu cichym westchnięciem, podając mu czekoladę.- Hailey, ja wiem... sam to zauważyłem i Zayn mi co nieco opowiedział.
        - Dlaczego ostatnio w ogóle się nie pokazuje?-  zapytałam. Musiałam zapytać. Moja ciekawość nigdy nie daje mi spokoju, co czasami skutkuje nieprzespanymi nocami.
        - Nie wiem, czy powinienem ci to mówić- wymamrotał, łącząc usta w cienką linię. Uniosłam powieki, błagająco spoglądając spod rzęs.- Trzy dni temu po raz pierwszy przegrał jakiś ważny wyścig. Stracił trochę pieniędzy i dobry towar. Teraz siedzi zamknięty w swoim pokoju i... praktycznie nie robi nic poza ...Hailey...- spojrzał na mnie, prosząc, aby nie musiał kończyć. Uniosłam brwi, pragnąc dowiedzieć się więcej.-  ...poza sięganiem po narkotyki. Oczywiście robił to wcześniej, ale nie aż tak. -dokończył.
       - Ale jak to? Jaki wyścig? Jakie narkotyki? Wiedziałam, że on bierze, ale myślałam, że tak jak wy... okazyjnie.- wybełkotałam, a on pokręcił głową.
       - Nie Hailey. On to robi od dawna. Próbowaliśmy z chłopakami odciągnąć go od tego, ale on uparcie twierdzi, że nie ma z tym żadnego problemu.- westchnął, odgarniając włosy z czoła.
      - Ja nie wiedziałam. Czy ja... mogę się z nim zobaczyć?- spytałam.
      - Nie sądzę, że to dobry pomysł. On jest totalnie zjarany.
      - Niall, proszę. -  powiedziałam, siadając obok niego. Nie wiem, czemu mi tak zależy, ale chciałam go zobaczyć, poznać jego reakcję na mój widok. Nie miałam pojęcia o sytuacji z Zaynem. Opowiadał mi o swoich problemach, ale o tym nigdy nie wspominał.
      - Skoro, tak chcesz. Harry i tak dzisiaj urządza imprezę. Zayn pewnie będzie siedział zamknięty w pokoju.- wzruszył ramionami, a ja mimowolnie go uściskałam. Chłopak roześmiał się i jeszcze mocniej mnie przytulił.
        -Dziękuję Niall i wiedz, że to działa w dwie strony, zawsze ci pomogę.- wymamrotałam, odsuwając się od niego.

                      [7]Zerknęłam na mój zegarek, który dostałam od taty. Ciężko było dostrzec jego cienkie wskazówki przy panującym świetle. Udało się- 21:24.  Przechodziłam przez zatłoczony korytarz i otwierałam każde drzwi na mojej drodze. Większość z nich była zamknięta, a w niektórych pokojach spotkałam pochłoniętych sobą zakochanych. Pokręciłam głową i ruszyłam schodami na górę. Ktoś podszedł do mnie, chcąc wręczyć mi czerwony kubeczek z alkoholem, lecz odmówiłam. Minęłam się z grupką chichoczących dziewczyn, potykających się o własne nogi. Jedna z nich skomentowała mój ubiór, ale zignorowała to. Nie przyszłam się tu bawić, więc nie czułam potrzeby zmiany jeansów i bluzy na obcisłą sukienkę. Wreszcie znalazłam otwarte drzwi. Weszłam do pokoju i ujrzałam męską sylwetkę siedzącą na skraju łóżka.
       - Zayn?- zapytałam cicho. Nie byłam pewna czy mnie usłyszał, jednak po chwili odwrócił głowę, w moją stronę. Gwałtownie wstał.
       - Hailey! Cukiereczku! - krzyknął, a ja skrzywiłam się na jego przezwisko.
       - Zayn, co ty wyprawiasz? - wrzasnęłam, lustrując go wzrokiem.
       - Nie wolno tak wpadać do czyjegoś pokoju. - powiedział, wygrażając palcem wskazującym.
       - Zayn! Do cholery co ty robisz? - ponowiłam pytanie, wyrywając mu skręta i gasząc go w popielniczce, leżącej na komodzie.
        - Co TY kurwa robisz? Nie dotykaj tego.- warknął.
        - Wiem, że przegrałeś ten wyścig, ale...
        - Nic nie wiesz. Przegrałem, bo on oszukiwał. Ja to wiem i on tego pożałuje.- rzucił ostro.
        - Przestań tak mówić. W coś ty się wpakował? -zapytałam, rozmyślając nad sensem rozmowy z osobą pod wpływem narkotyków.
        - Takie jest moje życie. Ty możesz wracać do swojego... nudnego jak cholera. - powiedział, wystrzelając brwiami w górę i wybuchając nieuzasadnionym śmiechem. Przeniosłam wzrok na pokój. Panował w nim istny chaos. Porozrzucane ubrania, odłamki szkła i puste opakowania po jakiś tabletkach. Przeczesałam włosy palcami i spojrzałam w jego oczy. Jego źrenice były wyraźnie rozszerzone, a wzrok... nieobecny. Co jakiś czas pociągał nosem, co oznaczało, że niedawno musiał coś wciągać. Widząc, w jakim jest stanie, kolana ugięły się pode mną, sprawiając, że usiadłam na łóżku.
       - Harley, Hailey, musisz stąd uciekać... tutaj są narkotyki.- wyszeptał, po chwili znów zalewając się rozbawieniem. Podszedł do stolika i podniósł z niego mały talerzyk, po czym zwrócił się w moją stronę. - Poczęstuj się, mała rybko.- powiedział z szaleńczym uśmiechem.
       - Co to? - zapytałam zdezorientowana, na co po pokoju rozniósł się głośny śmiech Zayna.
       - Space cakes* dziecino.-  bąknął, a ja odłożyłam talerz z powrotem na miejsce. Traciłam do niego cierpliwość, pierwszy raz mam kontakt z naćpaną osobą. Do tej pory kilka razy odwoziłam pijanych przyjaciół do domu z imprez, ale to była nieco inna sytuacja. Zerknęłam na drzwi, które po chwili się otworzyły, a w nich stanął Niall. Przeskanował wzrokiem pomieszczenie, aż w końcu spoczął na mnie,
       - Nialler! Co jest nie tak z tą dziewczyną? - krzyknął Mulat, wskazując na mnie.
       - Hailey! Proszę cię, zostaw go. - powiedział blondyn, podążający w moją w stronę.
       - Zostaw ją! -warknął Zayn, na co gwałtownie się podniosłam. Nie wiedząc czemu, w moich oczach stanęły łzy. Bałam się. Bałam się o niego. - Nie zostawiaj mnie! - krzyknął, kiedy Niall pociągnął za moją rękę.
       - Niall, jemu trzeba pomóc!- wrzasnęłam, a ten podszedł do szafki, zgarniając kilka paczuszek do kieszeni.
       - Hailey chodź. - odparł podniesionym tonem.- Zayn! Idź spać!- powiedział, po czym wyciągnął mnie z pokoju i zamknął go na klucz. Słyszałam głośne walenie i rozpaczliwy głos Zayna, który po chwili zmienił się w płacz. Nie wytrzymałam. Poczułam ucisk w gardle i po chwili zaczęłam szlochać. Przyciągnięta do torsu Nialla, moczyłam jego koszulę,
      - Hailey, on nie jest tego wart. Chcę mu pomóc, ale już nie wiem jak. On z euforii przechodzi w depresję.- mówił, głaszcząc mnie po głowie. Po chwili Zoe z Louisem znaleźli się przy nas.
     - Co się stało?- zapytała zmartwiona dziewczyna. Nie miałam zarówno siły, jak i ochoty na wyjaśnienia, dlatego spojrzałam na Nialla. Ruszyłam przez korytarz i skierowałam się do łazienki. Na szczęście była pusta. Oparłam się o umywalkę i ponownie zaniosłam się płaczem. Tak bardzo byłam słaba i bezsilna. Czemu on to robi? Czy ten głupi wyścig to jedynie pretekst? " Z euforii do depresji"- słowa Nialla odbijały się w mojej głowie. Nie potrafię znaleźć słów, by opisać moje rozbicie. Ja nie pasuję do tego świata, do tych ludzi, do tych imprez... Czuję jakby to było sprzeczne z moją naturą, obcowanie z tymi wszelkimi używkami i codzienna zabawa. Mimo wszystko, chwilami czułam się dobrze. Może przez lata ukrywałam samą siebie, przed... samą sobą? Nie mam pojęcia. Lekko drżącymi dłońmi przekręciłam kurek i obmyłam twarz zimną wodą. Starałam się uspokoić oddech i opanować nerwy. Po kilku minutach wyszłam z łazienki i zbiegłam po schodach. Dom wciąż był zatłoczony, a muzyka odbijała się od jego ścian. Nie czekając dłużej, wybiegłam na zewnątrz, uderzając o chłodne powietrze. Wygrzebałam telefon z kieszeni i postanowiłam wezwać taksówkę.

             Kolejny tydzień szybko minął. Próbowałam się skontaktować z Zaynem, lecz bezskutecznie. Niall poinformował mnie, że trochę z nim lepiej, ale poprawę zawdzięcza tylko temu, że siłą odciągali go od narkotyków, lub je schowali. Z każdym dniem czułam rosnący niepokój. Wielokrotnie prosiłam o odwiedziny u Zayna, ale chłopcy najzwyczajniej w świecie mi zabronili. Rozum kazał mi uciekać od niego, zapomnieć i porzucić. Serce natomiast... pragnęło mu pomóc.
Cały wieczór spędziłam na łóżku, przeglądając stare czasopisma, jednak nie do końca się na nich skupiłam. Co jakiś czas przyłapywałam się na tym, że myślę o czymś innym. W pokoju panował już mrok, a ja jedynie przewracałam się z boku na bok. Usłyszałam ciche kliknięcie klamki, a błysk światła przenikał przez otwarte drzwi. Zobaczyłam w nich Zayna. Poczułam w głowie rytm bicia serca. Podniosłam się z łóżka i po prostu wpatrywałam się w jego piękne oczy. Wreszcie mogłam dostrzec ich piękno... Nikt nie powinien zasłaniać, tak pięknych oczu. Mówią, że oczy są zwierciadłem duszy... jego są piękne. Przez tę truciznę stają się okropne...a on sam traci samego siebie. Przybliżał się, a ja intensywniej je obserwowałam. Wyrwałam się z transu, gdy jego ramiona zamknęły mnie w szczelnym uścisku. Biłam się z myślami, ale postanowiłam zostać w tej pozycji. Było miło, a niewiadomo, kiedy ponownie uda mi się z nim zobaczyć. Oderwał się ode mnie i usiadł na skraju łózka, przecierając dłońmi po twarzy.
           - Hailey, ja chciałbym z tobą porozmawiać, ale teraz... nawet nie wiem co powiedzieć.-westchnął.
           - Też chciałam z tobą porozmawiać, ale chyba ostatnio miałeś mnie kompletnie gdzieś.-odpowiedziałam, siadając obok niego. Byłam niepewna jego reakcji i czułam rosnące zdenerwowanie.
          - Nie... ja wiem, że dzwoniłaś, ja nie miałem głowy.
          - Taa nie miałeś głowy...Zayn co się z tobą dzieje?- zapytałam.
          - Hailey, ja nie zamierzam ci się tłumaczyć. Chciałem cię tylko przeprosić za to, że się nie odzywałem i ignorowałem...nie chciałem, żebyś pomyślała, że ...
          - Czy ja coś zrobiłam?
          - Nie, nie. To ja jestem dupkiem i nie umiem się zachować.
          - Zayn, nie możesz z tym skończyć?
          - Słuchaj, nie wiem co ci Niall nagadał, ale ja nie mam żadnego pieprzonego problemu.-warknął, potrząsając głową.
          - Masz. Czemu temu zaprzeczasz?
          - Hailey...ty nie pojmujesz mojego świata...
          - To mi wytłumacz.- zirytowana zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech.
          - Dla ciebie narkotyki, wyścigi to...wszystko coś złego. Dla mnie wręcz przeciwne, jeśli to pozwala mi się oderwać, cieszyć. Kiedy te... dobre w twoim rozumieniu rzeczy cię zawodzą... chcesz czegoś nowego. W oczach innych stajesz się gorszy, a ty tego nie rozumiesz, bo czujesz się lepiej.
          - Twoja filozofia niezbyt do mnie dociera.- obróciłam powoli głowę, zderzając się z jego spojrzeniem.
          - Powiedz szczerze... nie masz dość swojego nudnego i przewidywalnego życia? Widzisz, robisz te wszystkie poprawne  rzeczy, a jesteś nieszczęśliwa.- odparł, a ja poczułam strzał w samą duszę. To było to. Zawsze chciałam czegoś więcej, ale martwiły mnie konsekwencje i skutki... aż w końcu wykreowałam tę mdłą, monotonną osobowość.
         - Skąd Ty to możesz wiedzieć?- mój mechanizm obronny się odezwał.
         - Widzę. Nie okłamuj samej siebie.- powiedział. Otworzyłam usta, chcąc odpowiedzieć, lecz zamknęłam je. Nic sensownego nie przyszło mi do głowy. - Nie chciałabyś, żeby ktoś podarował ci coś więcej?- zapytał. Coś więcej... Jego słowa krążą mi po głowie, jak mantra. Mój rozum jest nieodporny. Milczałam. Starłam się cokolwiek odpowiedzieć, ale straciłam głos. Zayn lekko pokiwał głową i prawdopodobnie wziął to za odpowiedź.- Więc Ci to pokaże. - wyszeptał, a po moim ciele przeszedł dreszcz.

*space cakes- ciasteczka z haszyszem                          
                 





     
     




     

21 komentarzy:

  1. Przeczytany. Zakochałam się w Twoim ff, Misia :* Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział. Mam nadzieję, że uda Ci się go wstawić w tym tygodniu. Co do końcówki to nie spodziewałam się, że Zayn przyjdzie. CZEKAM NA NEXT !

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dla mnie miejscówka.
      Jej się naprosiłam.
      Ten blog mnie prześladuje.
      Pozytywnie.
      Z czego jestem bardzo zadowolona.
      Dziewczyno gdzie ty byłaś?
      Masz wielki talent i czekam na next.
      Widzę, że masz dobry gust muzyczny.
      Zakochałam się w tych piosenkach.
      Co do rozdziału...
      Zayn i narkotyki.
      Dobre połączenie, w końcu coś nowego.
      Zawsze w paczce musi być jeden zepsuty.
      Chodzi mi o Zayna, taki gangster mi się podoba.
      Szkoda mi najbardziej tej całej Hailey.
      Ta dziewczyna wiele nie widziała.
      Czuję, że to jedna z wielu twarzy chłopaka.
      Czyżby czarne Fifty Shades of Zayn.
      Hahaha pierwsze skojarzenie.
      Życzę tobie kochana dużo weny i wytrwałości.
      Powtarzam się, ale...
      ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
      C Z E K A M N A N E X T
      ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~


      Blair Waldorf Nie byle kto :***

      Usuń
  3. Woo genialny rozdział. Kurcze Zayn na prawdę ma problemy z narkotykami, mam nadzieje, że Hailey mu pomorze. Czekam na kolejny rozdział i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział! Naprawdę wspaniały! *.*
    Urwałaś tak piękną końcówkę, noo :(
    Ale powiem Ci, rozmarzyłam się <3
    Kochana, czekam na następny! <3
    Buziaki ;***

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny kochana !
    Z resztą jak zawsze :*
    Czemu tę końcówkę urwalas , świetny :* Moje ferie niestety skończyły się 1 lutego i już pierwszy tydz po feriach za mną :* Ale wracając cudowny , najlepszy , wyjątkowy 😍 Czekam na nexta ! :* Zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny rozdział :*
    Szkoda, że urwałaś tą końcówkę :(
    Czekam na następny
    A i zapraszam na mój i jest nowy rozdział
    pamietnik-rossa-lyncha.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebisty rozdział.
    Rekord? Jak?
    Koniec mnie zastanawia. Co się stanie?
    Czekam na nexta i zapraszam na moje nowe opowiadanie http://ciemnosc-jest-wszedzie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeden z lepszych blogów jakie czytałam <3 a było ich sporo :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Hejo kochana! :3
    Zayn nie widzi w niczym problemu. Powinien pozwolić sobie pomóc, nim będzie za późno. Chłopak uzależnił się od narkotyków i powinien coś z tym zrobić. A że on tego nie zauważa, to chłopaki powinni siłą zaciągnąć go na odwyk.
    Współczuję Hailey, ale z drugiej strony cieszę się, że chce mu pomóc. Jak na razie to to jest najważniejsze. Inaczej Zayn stoczy się na samo dno, a tego chyba nikt by nie chciał...
    Czekam na nn! Potopu weny twórczej życzę! Pozdrawiam cieplutko! xoxo :***
    Maggie

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam całość i powiem szczerze, że jestem mega zaskoczona. W pozytywny sposób oczywiście.
    Z początku faktyczne było kilka błędów ale z rozdziału na rozdział jest coraz lepiej i oby tak dalej :D

    Mam nadzieję, że Zayn się trochę ogarnie i będzie z Hailey oraz, że ona będzie z nim szczęśliwa bo razem są tacy njsanhbcbfuhafcui *.*

    Istnieje taka możliwość żebyś mnie informowała o nowych rozdziałach?

    Zapraszam też do mnie pojawił się nowy rozdział ;) http://betrayal-fanfiction-pl.blogspot.com/
    i życzę weny!
    x

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie no dziewczyno, to jest cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. fantastyczny, boski <33

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejku tak super się to czyta *__* masz wielki dar i go nie marnuj ! :* czekam na kolejny rozdział *_* nie mogę sie doczekać <3
    Pozdrawiam xoxo

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej!
    Wreszcie dotarłam :-) Mamy tutaj dobrze znany konflikt między sercem i rozumem. Nie wiem co bym zrobiła na miejscu Hailey. Myślę, że nie powinno się od razu skreślać człowieka, który ma problemy.
    W tym co pod koniec mówił Zayn jest jakiś pokręcony sens, jednak chyba nie powinno się szukać czegoś więcej, czegoś nowego w narkotykach. To niesie tylko dodatkowe problemy i nie daje wolności.
    Do następnego!

    OdpowiedzUsuń
  15. Czemu nadal nie ma kolejnego rozdziału ? :c Czekam :*

    OdpowiedzUsuń